Na Górnym Półwyspie

Poprzedni rozdział

Górna część stanu M2000px-MichiganUpperPeninsula.jpgichigan oddzielona jest od macierzy cieśniną łączącą dwa jeziora, a to: Michigan i Huron.  Przez ten przesmyk przebiega po długim i wysokim moście autostrada I-75.  Na głównej części stanu znajduje się miasto Mackinaw City, osada o charakterze wyłączn
ie turystycznym. Ta mieścina liczy sobie mniej niż tysiąc stałych mieszkańców, ale w sezonie jest tu tłoczno.  Poza sezonami także kręcą się tu przyjezdni, jako że kursują stąd promy na zamieszkaną wyspę Mackinac Island, gdzie główną atrakcją jest brak motoryzacji i mnogość cukierni, w których sporządza się fudges, czyli coś w rodzaju rodzimych bloków.  Owe specjały o wątpliwej wartości odżywczej są zresztą specjalnością całego regionu.

Ale najbardziej wartościową ciekawostką tych okolic sa wędzarnie ryb, w których mozna nabyć świeżo schłodzona wędzoną białą rybę, czyli rodzaj płoci, łososia, jeziornego pstrąga, albo, uwaga, słodkowodnego śledzia.  Niestety, nie na gorąco prosto z wędzarni, bo stanowe przepisy tego zabraniają.  Dziwne, w gorącej Florydzie takie obostrzenia albo nie mają miejsca, albo nie są przestrzegane. Nawet niedrogo te rybki, ale w tych samych punktach sprzedawane są przegryzki, jak słone herbatniczki, czy sucharki, a te z kolei po cenie kilkakrotnie przewyższająca ceny sklepowe.  Napoje  także nie są tanie, ale to nas nie dotyczy, albowiem od lat unikamy wysokofruktozowego kukurydziannego syropu, jako produktu bardzo wysoko przetworzonego chemicznie, który jest głównym składnikiem przeważającej części napojó nazywanych niesłusznie chłodzącymi, a w mowie miejscowej odświeżającymi.

Korci nas niesamowicie na zakup kilku funtów wędzonej rybki w kilku rodzajach, ale kto wie, kiedy zwitamy w rodzinne pielesze i co sie stanie z tą naszą rybką, tym bardziej, że lodówkę podłączyłem omyłkowo na opak i ona ta lodówka grzeje zamiast chłodzić, choć jak się ją wyłączy, nienajgorzej trzyma zimno od lodowej wkładki chłodzącej.

Jednak ponieważ pora obiadowa nieubłaganie nadeszła, a zapach świeżo pozbawionej wolności i życia smażonej ryby drażni nozdrza nieprzeciętnie, zasiadamy w knajpie pod nazwą Audie’s.  Nie, nie uprawiam kryptoreklamy, ponieważ jest to jedyna właściwie tego typu licząca się placówka w okolicy, restauracja rodzinna, gdzie w miarę szybko można się pożywić i posmakować co dobre.

Na wojażach należy stołować sie w uczęszczanych lokalach, ponieważ tam w kuchniach zmienia się olej w miarę często. I tak zawsze trzeba u wejścia dobrze pociągnąć nosem.  Jeśli zapach nas zaprasza do wejścia, wchodzimy.  jesli nie, szukamy innego miejsca, albo kupujemy coś w sklepie i staramy sie sami przygotować na maszynce propanowej albo benzynowej na pierwszym napotkanym parkingu.

U Audie’s zawsze jest ruch.  Olej pachnie świeżo i ładnie. Cóż innego będziemy tu konsumować, jak nie rybę?  Ela pieczoną, a ja klasyczne SONY DSCfish and chips, to jest panierowaną whitefish z frytkami.  Do tego podaja siekaną kapustę w przyprawionym majonezie, co sie nazywa cole slaw i sos tartarski, inny niz w Kraju, ale o tym kiedy indziej.  Mają zestaw interesujących piw z miejscowych mikrobrowarów (Michigan jest miejscem, w którym zagęszczenie specjalistycznych zakładów piwowarskich jest największe na świecie), ale czeka nas jeszcze jazda wzdłuż Peninsuli, jako że chcielibyśmy zatrzymać się dopiero w mieście Marinetta na granicy z Wisconsin.

Zatem po kawie.  Płacimy iIMG_20160811_153149544_HDR[1] idziemy w pasaż. Główna ulica to ciąg sklepików i barów, a także małych knajpek, ale ponieważ tu się koncentruje życie turystyczne, ceny są wyższe niż u Audie’s a jakości wolelibyśmy nie sprawdzać.  Za duża stawka do przegrania. Zatem łazimy do upadłego, zarówno po głównym pasażu jak i po odgałęzieniach, kupujemy jakieś pamiątki, głównie koszulki z nadrukiem i robimy kilka zdjęć.

Cóż, idzie na deszcz.  Trzeba się zmywać. Murdicks-Mackinaw-Crossings-Fudge-Shop-640x510Jeszcze po drodze uwieczniamy domek, który ktoś sobie wybudował z kamieni, na złość entuzjastom amerykańskiej architektury mieszkalnej z papieru i patyków 842[1]zwanych tubajforami, wreszcie znajdujemy się na moście i kierujemy się w stronę miasta po przeciwnej stronie cieśniny, zwanego St. Ignace.

St. Ignace to następny ośrodek turystyczny, ale bardziej wyspecjalizowany, jako że dotarcie do niego wymaga przeprawy przez ten most.  Stąd również pływaja promy do Mackinac Island, ponadto niepodważalnym atutem tego miejsca jest wygodny dostęp do trzech z pięciu Wielkich Jezior.  Naturalnie, Michigan i Huron, ale również Superior po północnej stronie cypla. Większość powierzchni tego regionu zajmuja parki stanowe, w których można kampingować, plażować, polować, łapać ryby, spuszczać łódkę na wodę i w ogóle.  Dobrze byłoby tu zamieszkać, ale niestety, brak w okolicy większej metropolii, a moje ślubne szczęście jest dziewczynką miastową.

Przejeżdżamy przez kurort dla zwykłej ciekawości, zawracamy i wpadamy na szosę nr 2, która już nie jest autostradą.  16-minutes-of-pure-excitement.jpgI zaczyna najpierw padać, a potem zupełnie poważnie lać.  Rzecz jasna, wycieraczki do szyb odmawiają posłuszeństwa, ta mniej ważna jeszcze conieco skrobie, ale ta od kierowcy zupełnie się rozwarstwiła i tylko rozmazuje wodę z drogowym tłuszczem po szybie.  Tak że jedziemy niezbyt szybko, wzrok wytężając i uważając na światła pojazdów jadących z przeciwka.

Jednak gdy się troche ściemniło, dalsze posuwanie się stało się ryzykowne, więc na stacji benzynowej w mieście (oczywiście także turystycznym) Escanaba, stanęlismy w motelu Quality Inn, nawet policzyli sobie niedrogo ze zniżką dla starych ramoli.  W pewnych aspektach zycia czasem dobrze być starym.  Do Marinette, gdzie początkowo planowaliśmy stanąć, pozostało jeszcze trochę ponad sześćdziesiąt kilometrów.
Escanaba położona jest tuż przy parku narodowym Hiawatta, ale parki narodowe nam już nie straszne, jako że mamy te plakietki, dzięki którym nie musimy płacic za wstęp. Jednak ponieważ czas wakacji już sie skończył i dogorywamy na przypadającym właśnie długim weekendzie, trzeba się trochę liczyć z czasem.  Zresztą i tak pada.  To pójdziemy coś zjeść, do jednego czynnego o tej porze lokalu.  I nareszcie mogę zamówić miejscowe piwo.

Nazajutrz więc po śniadaniu (wliczonym w cene pobytu), wypadamy na szosę.  Jeszcze tylko stajemy na chwilę w sklepie z częściami samochodowymi po te cholerne wycieraczki i konstatujemy, że już nie ma tych artykułów po normalnej cenie, a te które są, kosztują trzy razy drożej.  Ale one podobno najlepsze na świecie, więc z westchnieniem rezygnacji decydujemy sie na zakup.  Pan ekspedient życzliwie zakłada nam je własnoręcznie i oczywiście w tym momencie natychmiast przestaje padać.

Teraz już pędzimy w dół, droga przytulona do zachodniego brzegu jeziora Michigan.  Całe wybrzeże zabudowane jest posesjami mieszkalnymi albo do wynajęcia, ale co paręnaście mil wydzielony jest wąski pasek dostępu dla normalnych ludzi, a zaraz przed granicą z Wisconsin mijamy dość ładne pole kampingowe z plażą, któe się nazywa Escanaba River Forest.  Po drugiej stronie głębokiej zatoki jeziora znajduje się już powiat Door County, który zamierzamy odwiedzić z uwagi na malowniczość okolicy.

Niestety, w Green Ba12136607y, mieście leżącym na samym dnie owej zatoki, łapią nas korki i roboty drogowe.  Przeto dojechawszy do tablicy głoszącej “Witamy w Door County” decydujemy, że jednak powinniśmy zrezygnowac z tej atrakcji.

Następnym postojem będzie więc rezydencja naszych przyjaciół w Racine, o kilka mil na południe od metropolii Milwaukee.

CDN

 

 

SONY DSC

Advertisements